04.19Recenzja filmu gangsterskiego
Kreacja Roberta De Niro który na potrzeby swej roli przytył znacząco na wadze to następny rodzynek w cieście. Kiedy wymachuje kijem bejsbolowym z zadziornym uśmieszkiem na twarzy przez głowę przechodzi myśl, że nie chciałbyś go widzieć na porannym spacerze z pupilkiem. Jego kompanów zresztą też.
Jeśli chodzi o wieści z planu filmowego to role Nessa odrzucali kolejno uznani aktorzy na czele z Melem Gibsonem, Harrisonem Fordem czy Michaelem Douglasem. Natomiast osobę Capone reżyser zamierzał ofiarować Bobowi Hoskinsowi na wypadek gdyby De Niro jej nie przyjął. Po wstępnych dyskusjach aktor jednak się zgodził a Hoskinsowi na osłodę podarowano czek na 200 tys dolarów. To się nazywa rekompensata za brak angażu.
Lata dwudzieste ubiegłego stulecia w Mieście Aniołów należały do przestępczych porachunków pod znakiem Al Capone. Czasy prohibicji były idealnym momentem na rozkwit pokrętnych interesów bez obawy przed policją. To również etap ewolucji amerykańskich postaw wobec prawa.
Na czele prawa przed zalewem fali przemocy stanął ostatni sprawiedliwy, agent podatkowy Eliot Ness w którego wcielił się z niezłym skutkiem Kevin Costner. Razem z pozostałymi nietykalnymi skutecznie walczyli z przestępczym chwastem aż do finałowego momentu uwięzienia Capone’a (w tej roli niesamowity Robert De Niro).
Historia zobrazowana w filmie na podstawie wspomnień samego Nessa wciąga zręcznym scenariuszem spod ręki Davida Mameta, ale tak naprawdę to aktorskie popisy stanowią słodycz dla oglądającego. Zresztą nie tylko film ale i gry internetowe wykorzystały motywy tamtego okresu.
